„Kardiolog”

Tagi

, , , , , , , , , , ,

Otwierasz przede mną
swe serce
Ostrożnie biorę je
na ręce

Z troską na nie
spoglądam
Rygorystycznie
nie osądzam

W każde jego uderzenie
się wsłuchuję
Próbuję zrozumieć
choć nie wszystko pojmuję

Nie chcę bicia serca
zatrzymywać
Lecz sobą całym
życie podtrzymywać

Być powodem
podniesionego lekko ciśnienia
Zdrowego i radosnego
uniesienia

By puls na chwilę
podskoczył
Szybszy oddech na moment
załączył

Wszystko to
z największą ostrożnością
By badany i badający
stali się jednością

Reklamy

„MUZykA”

Tagi

, , , , , , , , , , , ,

Jak dobrze oglądać ludzi
tobą ogarnionych
W twoich rytmach
zanurzonych

Kiedy twoimi szeptami
natchnieni
Pasją stają się
napełnieni

Z prostego języka
nut
Potrafią stworzyć
cud

Gdy zamknięci są
w twoim świecie
Ich słowa brzmią
jak zaklęcie

W twoich objęciach
odpływają
Twoje piękno wszędzie
rozlewają

W twojej melodii
ludzie pogrążeni
Stają się bliscy,
zjednoczeni

Zasłuchani
w tej symfonii
Stają się częścią
twej harmonii

„Nogi”

Tagi

, , , , , , , , ,

Te nogi idą
by inni szli bezpiecznie
Te nogi idą
wspierając otoczenie

Te nogi niosą
szczęście podróżowania
Te nogi niosą
trudy wędrowania

Te nogi muszą podążać dalej
gdy inni już nie mogą
Te nogi muszą dotrzeć do celu
być dla innych zapomogą

Te nogi biegną
nie dla zwyciężania
Te nogi biegną
dla radości przysparzania

Te nogi stąpają
po ziemi twardo
Te nogi stąpają
będąc ariergardą

Te nogi zatrzymują się
by zaznać odpoczynku
Te nogi zatrzymują się
by z innymi doznać wypoczynku

„Todoroki”

Tagi

, , , , , , , , , ,

Występują we mnie
siły sprzeczne
Poddać się skrajnościom
to niebezpieczne

Serce ciepło
chce rozlewać wszędzie
Lodowate ratio
jednak rządzić będzie

Płomień krzyczy
wygarnij
Chłód uspokaja
wyjaśnij

Ogień duszy
powstrzymuję
Chłodne kalkulacje
wykonuję

O kiedyż rozbudzę
wewnętrzny żar
Dzięki komu
uwolnię ten dar

Wobec kogo
całe moje ja ukażę
Piękno harmonii
ognia i lodu pokażę

„Dezinformacja”

Tagi

, , , , , , , , ,

Kiedy słyszysz coś
co rzeczywistości nie odpowiada
Ale zaprzeczyć temu
nie wypada

Kiedy wiadomość
wydaje się błędna
Ale zwrócona uwaga
zdaje się zbędna

To ten przedziwny stan
wewnętrznego wzburzenia
Który duszę rozdziera
a twarz w skałę zamienia

Wtedy ani się odezwać
ani się obruszyć
By dobra drugiego
nie naruszyć

Bo wiedza
może być nieaktualna
Świata realia
rzecz nieprzewidywalna

Ktoś mógł nauczyć się
czegoś nowego
A inny nadal nie ogarnia
czegoś podstawowego

„Nauka”

Tagi

, , , , , , , , ,

Pół roku
W tyle można się nauczyć
że milczenie
może zabić

Pół roku
W tyle można się nauczyć
że milczenie
może zbawić

Jedna radość
Może sprawić
że serce
zacznie mocniej bić

Jedna radość
Może sprawić
że serce
przestanie w ogóle bić

Przelotne spojrzenie
Może ukazać
co można
zyskać

Przelotne spojrzenie
Może ukazać
czego nie da się
odzyskać

„Monotriada”

Tagi

, , , , , , , , ,

Może i jestem
monotematyczny
Myśląc w sposób
tak krytyczny

Może nie jestem
mistrzem słowa
I drażni innych
moja mowa

Lecz jeśli na drodze
ciągła stagnacja
To stałości moich odczuć
leży tu racja

Gdy otoczenie sposobność
każdą zabiera
Szansę do wydarzenia
każdą odbiera

Jakież myśli
mają się wtedy rodzić
Jakie słowa
z ust wychodzić

Cóż taki umysł
ma z siebie wylewać
Gdy serce lubi
do ognia oliwy dolewać

Gdy wola chce ku dobru
się skierować
A nie może, bo nad
resztą jestestwa musi zapanować

By nie doszło
do wyznań zbędnych
By powściągnąć język
do słów jedynie niezbędnych

W tym monotematycznym
rozżalaniu
Tych smętów na papier
wylewaniu

Jest prosta metoda
do przeżycia
Do względnie spokojnego
wśród ludzi bycia

W szczególnych
działaniach się przejawia
W trzech krokach
z problemami się rozprawia

Te trzy stopnie
które dają takie spojrzenie
To cierpliwość, pokora
i ich królowa – milczenie

„Komunikat”

Tagi

, , , , , , , , ,

Mogę przyjmować porażki
ponownie przegrywać
Doznawać uczucia agonii
i w niej wytrwać

Lecz nie skazuj mnie
na przeżywanie próżni
Pustki bez odpowiedzi
to najbardziej ból wyróżni

Uracz mnie jakimś
komunikatem
Nawet najgorszą prawdę
przyjmę na klatę

Znak bowiem nawet
najboleśniejszy
Sprawia że człowiek
spokojniejszy

Każdy czeka na
informację zwrotną
By nie wpaść w drogę ułudy
bezpowrotną

Wszyscy wzdychamy
w bólach rodzenia
Szczególnie kiedy
występują niedopowiedzenia

Kiedy naprzeciw słowu
drugiego słowa brak
W bezczynności pozostać trzeba
niczym wrak

„Bufor”

Tagi

, , , , , , , , ,

Przyjmuję ciosy
na gardę
Choć na brak bólu
szanse marne

Ostre cięcia słowa
niech mnie trafią
Jakbym był
najmocniejszą tarczą

Czasami musi być człowiek
zderzakiem
Choćby miał skończyć z
temblakiem

Chcieć zastawić kogoś
piersią własną
Stać się ochroną
chociażby doraźną

Mimo że tak się nie da
wiecznie
Póki sił starcza
trzeba koniecznie

Nawet jeśli próg bólu
osiągam
To czyż go wtedy
nie rozciągam

Sprawiam że im więcej
go doznaję
Tym silniejszy
się staję

Oby ta prawidłowość
tak działała
By moja osoba
do czegoś się nadawała

„Podróż”

Tagi

, , , , , , , , ,

A gdyby tak
odejść bez słowa
Niech niepotrzebna
nawet mowa

Być może to opcja
wcale nie głupia
Niczyja twarz
nie stanie się trupia

Choć na chwilę
w życiowej pogoni
Iść tak że nikt
nie dogoni

Do tego może
zatrzeć ślady
Bym wrócić
nie dał rady

Ewentualnie podróż
szybko zakończyć
Zabawić się linią życia
coś z nią namącić

Feralne wywołać
zdarzenie
Niby przypadkiem
niepostrzeżenie

Gdyby tak pod
pojazd rozpędzony
Rzucić się
jak szalony

Hulajnoga jednak
niech to będzie
Lekko uderzy
i dalej pojedzie

I dalej ruszyć
potrzeba nagli
Wewnętrzny imperatyw
mocno pali

Jakby gonili
wszyscy diabli
Uciekam więc dalej
zostawiając ich w oddali

Konkretnego czynu
wola się domaga
Nie zważa że co innego
mówi rozwaga

Lecz próżno
szukać alternatywy
Jakie by nie były
me motywy

Łączę wątki
szukam ujścia
Energii zgromadzonej
z sytuacji wyjścia

Może w jakąś
przepaść się rzucę
Dzięki temu chaos
w głowie porzucę

Nawet brzmi to
quasilogicznie
Może nierozsądnie
i niemerytorycznie

Odzywa się rozsądek
mój uparty stróż
Stawia na swoim
bym przestał – i już

Przekora jednak
we mnie silniejsza
Od rozsądku
dawno już mocniejsza

Rzucam się więc
w dół
Czekam aż przyjmie mnie
gleba, czy inny muł

Szybko jednak
spostrzegam
Żem żywy
jasno dostrzegam

Trzeba było nie skakać
z chodnika
Z większej wysokości
dorobiłbym się pomnika

Utrapieniem srogim
ma wędrówka
Jeszcze się nie zaczęła
a już majaczy końcówka

Wracać chęci
nie ma nadal
Szczególnie że
domu jestem nieopodal

Zawracam jednak
wola odzyskuje panowanie
Wyciszam chwilowo
autodestrukcji knowanie